The 100 | sezon 6

Pomysł serii: Jason Rothenberg, na motywach powieści Kass Morgan
Występują: Eliza Taylor, Bob Morley, Paige Turco, Henry Ian Cusick, Marie Avgeropoulos
Produkcja: USA, 2019
Sezony: 6
Gatunek: postapokaliptyczne science fiction

Ocena: 3 out of 5 stars

Jak po raz szósty z powodzeniem sprzedać dokładnie to samo? Na korepetycje zaprasza Jason Rothenberg, showrunner serialu The 100.

Czytając powyższy lead można odnieść mylne wrażenie, że napisany został w kąśliwym, pejoratywnym kontekście. Nic bardziej mylnego! Wbrew pozorom ciągnięcie jednego serialu przez sześć lat jest nie lada sztuką. Jeszcze większą, jest granie na dokładnie tych samych emocjach, jednocześnie zachowując względną świeżość produkcji. Taki właśnie jest szósty sezon The 100. Serialu, którego, nawiasem mówiąc, niżej podpisany jest umiarkowanym entuzjastą, czemu zresztą dał upust w recenzji.

Fani serii powinni być usatysfakcjonowani. Nagłe (i liczne) zwroty akcji? Są. Impulsywne, często nieprzemyślane decyzje, które zwykle prowadzą do katastrofy? Obecne. Historia pędząca na złamanie karku? To akurat jest dyskusyjne. Wyraziści bohaterowie? Owszem. Wątpliwe moralnie wybory? A jakże! Ciekawy koncept? Z całą pewnością! 

Tym razem akcja serialu przeniesiona zostaje na tajemniczą planetę Alpha, krążącą wokół podwójnego układu słonecznego. Zamieszkują ją potomkowie odkrywców i podróżników, którzy dotarli tam ponad 200 lat wcześniej. Idylliczne wydawać by się mogło miejsce (mało subtelnie nazwane Sanctum) skrywa swoje tajemnice, a rządzący niewielką społecznością “Pierwsi” urządzili je w sposób, który idealnie wpisuje się w określenie “antyutopia”. 

Świat przedstawiony jest bodaj najmocniejszym elementem 6. sezonu The 100. Spójny, przemyślany, bogaty. Twórcy serialu ewidentnie przyłożyli się do jego kreacji, dbając nie tylko o przekonujące otoczenie społeczno-polityczne planety, ale dużą uwagę skupiając na wydawać by się mogło mniej istotnych detalach, jak oryginalna fauna i flora (oraz, co już istotne dla fabuły, nietypowe anomalie i zjawiska, dość mocno utrudniające życie na tym świecie). Brawa!

© 2019 The CW Network, LLC

Jest to jednocześnie największy mankament tego sezonu. Solidne ugruntowanie świata przedstawionego wymaga czasu, przez co akcja przez mniej więcej połowę serii posuwa się do przodu w dość niemrawym tempie, wyraźnie odstającym od standardów, do których przyzwyczaiły nas wcześniejsze sezony. 

Oczywiście nawet najbardziej zatwardziali fani mogą mieć za złe sposób potraktowania niektórych postaci. Owszem, The 100 pod pewnym względem przypomina Grę o tron; bohaterowie serialu zwykle nie mogą być pewni swego losu, jednak w tym sezonie twórcy trochę przedobrzyli; nie wszystkie postacie doczekały się należycie przygotowanego zakończenia ich wątku, co najwyraźniej podyktowane było pośpiechem. Z drugiej strony, śmierć jednej z takich właśnie głównych postaci rozegrana została po mistrzowsku i jest naprawdę poruszająca.

Szósty sezon The 100 mimo wszystko jest nierówny. Narracja bywa bardziej chaotyczna, niż zwykle, część postaci na zdecydowanie zbyt długo znika nam z pola widzenia. Część wątków zapewne zostanie dopowiedziana w kolejnym, finałowym (niestety!) sezonie. Z drugiej strony, wiele pomysłów się udało wyśmienicie, jak choćby fantastycznie zakręcony koncept z anomalią, albo sceny rozgrywające się w umyśle Josephine, które mają w sobie coś z Incepcji Christophera Nolana. 

A zatem sezon ten nie wytrzymuje porównania z najlepszymi w serii. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że służy on w pierwszej kolejności przygotowaniu sceny przed wielkim finałem. Mimo wszystko szkoda, że historia powoli dobiega końca. Pomimo mocno powtarzalnej formuły, The 100 nadal fascynuje.