Zagubieni w kosmosie (Lost in Space)

Pomysł serii: Irwin Allen
Występują: Molly Parker, Toby Stephens, Maxwell Jenkins, Taylor Russell, Mina Sundwall
Produkcja: USA
Sezony: 1
Gatunek: science fiction

Ocena: 3.5 out of 5 stars

Wysokobudżetowe, wystawne widowisko science fiction dla całej rodziny? W czasach, kiedy to produkcje prześcigają się w zawiłościach fabuły, złożoności bohaterów, a przede wszystkim – przesuwaniu granicy tego, co na ekranie pokazywać wolno? Za samą odwagę w jakże klasycznym podejściu do opowiadanej historii twórcom Zagubionych w kosmosie należą się brawa.

Produkcja Netfliksa z 2018 roku to oczywiście trzecie podejście do tematu feralnych wojaży kosmicznych rodziny Robinsonów. Oryginalny serial z lat sześćdziesiątych został, delikatnie mówiąc, niefortunnie zrebootowany w 1998, kiedy to na ekranach kin zagościł film pod tym samym tytułem. Film, który miał ogromny potencjał, gwiazdorską obsadę, ale o którym – zupełnie słusznie – nikt dziś nie pamięta.

Netflix podszedł do tematu naprawdę odważnie. Serial, adresowany do widza w wieku 7+, początkowo ogląda się dość dziwnie – przemoc jest mniej dosłowna, poczucie zagrożenia jakby mniej namacalne, a dylematy moralne skrojone są na miarę młodszego odbiorcy. Dodatkowo bohaterowie mają nieco irytującą manierę tłumaczenia własnych poczynań, co jest jednak o tyle zrozumiałe, co usprawiedliwione.

Na szczęście nie oznacza to jednak, że twórcy urągają inteligencji widza. Kiedy już przyzwyczaimy się do maniery produkcji familijnej okaże się, że historia opowiedziana w serialu jest naprawdę angażująca, choć o fabularnych woltach i spektakularnych zwrotach akcji mowy być nie może. Wart docenienia jest też zaskakująco ambitny nacisk na kwestie naukowe. Nie jest to rzecz jasna twarde science fiction pełną gębą, ale miło, że bohaterowie – było nie było, naukowcy – znajdują czas na naukowe dysputy, a i problemy rozwiązują w dużej mierze właśnie dzięki nauce.

Na planie Zagubionych w kosmosie świetnie odnaleźli się aktorzy, tak dorośli, jak i ci nieco młodsi. Molly Parker i Toby Stephens tworzą przekonujący duet, a wpleciony w fabułę wątek rozpadu ich małżeństwa został całkiem zgrabnie rozegrany, dając odtwórcom głównych ról dodatkowe pole do popisu. W obsadzie jest wprawdzie jeden słaby punkt, ale na dobrą sprawę trudno jednoznacznie wyrokować, czy wcielająca się w rolę podstępnej dr Smith (no, powiedzmy) Parker Posey irytuje celowo, czy przez przypadek.

Serial wizualnie potrafi zachwycić. Poziom efektów specjalnych stoi na naprawdę wysokim poziomie, zarezerwowanym raczej dla produkcji filmowych, a nie telewizyjnych. Z obrazem doskonale współgra muzyka autorstwa Christophera Lennertza. Pod tym względem produkcji trudno cokolwiek zarzucić.
Oglądając Zagubionych w kosmosie można bawić się pierwszorzędnie. Zabawa. Przygoda. To chyba zresztą słowa-klucz. Ten serial w bezkompromisowy sposób nawiązuje do bardziej beztroskich produkcji lat dziewięćdziesiątych (kto pamięta Ziemię 2?), bez szczególnych pretensji, nie udających czegoś, czym nie jest. Jeśli jednak oczekujecie czegoś na miarę Battlestar Galactica czy ostatniej Ekspansji – wówczas srogo się zawiedziecie.