10 Cloverfield Lane

Reżyseria: Dan Trachtenberg
Scenariusz: Josh Campbell, Matt Stuecken, Damien Chazelle
Występują: John Goodman, Mary Elizabeth Winstead, John Gallagher Jr.,
Produkcja: USA, 2016
Czas trwania: 104 minuty
Gatunek: thriller, science fiction

3.5 out of 5 stars

Drugi film uniwersum Cloverfield koncepcyjnie zdecydowanie odbiega od pierwowzoru, ale świetnie wpisuje się w niepokojącą narrację charakterystyczną dla gatunku.

Pamiętacie Cloverfield (wybaczcie, ale absurdalne polskie tłumaczenie tego tytułu, Projekt: Monster, nie przechodzi mi lekko przez klawiaturę)? Ten niemal doskonały akcyjniak science fiction, opowiadający o ataku potworów na Nowy Jork, był czymś faktycznie świeżym, pomimo wydawać by się mogło dość wyeksploatowanego tematu.

Duża w tym zasługa stosunkowo nowatorskiego wówczas w wysokobudżetowym kinie sposobu pokazania akcji – tzw. found footage, w którym całość sfilmowana została w sposób imitujący nagranie amatorską kamerą. Dzięki takiemu zabiegowi widz mógł obserwować wydarzenia z punktu widzenia bezpośrednich uczestników zdarzeń, a przede wszystkim – wraz z nimi próbować zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość.

Zrealizowany osiem lat później 10 Cloverfield Lane sequelem w zasadzie nie jest – to raczej drugi film współdzielonego uniwersum, którego akcja rozgrywa się w tych samych wprawdzie realiach, ale który fabularnie nie jest bezpośrednio powiązany z pierwowzorem (w 2018 roku Netflix dorzucił do niego jeszcze Paradoks Cloverfield).

Po wypadku samochodowym Michelle (Mary Elizabeth Winstead) budzi się wewnątrz schronu – wiecie, takiego, jaki co bardziej przezorni amerykańscy “preppersi” budują na swoich posesjach na wypadek nieuchronnej ich zdaniem apokalipsy. Jego właścicielem okazuje się Howard (doskonały John Goodman), który informuje ją, że na zewnątrz doszło do katastrofy. Schron przez najbliższy rok lub dwa ma być ich jedyną ochroną przeciwko opadowi radioaktywnemu lub chemicznemu. Jak łatwo się domyślić, miejsce to skrywa znacznie więcej tajemnic, niż się początkowo wydaje.

Czy katastrofa, która dotknęła Ziemię jest rzeczywista, czy też jest jedynie wytworem paranoicznego umysłu Howarda? A może ten szorstki i zasadniczy w obyciu gospodarz prowadzi jedynie wyrafinowaną grę, mającą na celu zniewolenie kobiety, która najwyraźniej znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie? Paradoks tego filmu polega na tym, że choć widz ma świadomość jego gatunkowego ciężaru – wszak tytuł mówi sam za siebie – to jednak jego twórcom udało się zaszczepić w nim ziarno zwątpienia. Pod tym względem scenariusz poprowadzony jest niemal wzorowo, stopniowo odsłaniając kolejne elementy fabularnej układanki.

Oczywiście, nie oczekujcie od tego filmu psychologicznej autopsji kondycji człowieka postawionego w obliczu katastrofy. 10 Cloverfield Lane bliżej raczej do rasowego thrillera, gdzie kluczowym jest utrzymanie napięcia, a nie intelektualne wyzwania. Może i szkoda, film mógłby wówczas próbować stanąć w szranki z klasykami fantastyki postapokaliptycznej pokroju Jestem legendą (powieścią Richarda Mathesona, niekoniecznie filmem z Willem Smithem), czy arcydziełem literatury, Ostatnim brzegiem Nevila Shute’a (zdecydowanie jedną z najbardziej przygnębiających powieści w historii).

Pod tym względem 10 Cloverfield Lane może rozczarowywać – ale głównie fanów gatunku. Można też mieć pretensje do scenarzysty, że nie pokusił się o nieco bogatsze studium postępującego szaleństwa głównych bohaterów. Najwyraźniej jednak ambicje Josha Campbella, Matta Stueckena i Damiena Chazelle’a były inne. Postanowili zabawić się z widzem w kotka i myszkę, co wyszło im wcale nieźle, choć trudno oczekiwać od tak skrojonego filmu, że zapisze się w sposób szczególny w pamięci widza.

Nie zrozumcie mnie źle, 10 Cloverfield Lane to dzieło naprawdę udane, w którym na szczególną uwagę zasługuje specyficzny, nieco paranoiczny klimat, dobrze pomyślana intryga, umiejętne stopniowanie napięcia, a przede wszystkim – kapitalna kreacja Johna Goodmana, który doskonale wpasował się w graną przez siebie postać.

Ot, film idealny na niezobowiązujący sobotni wieczór.