Podróż po Netfliksie czas zacząć!

 

Jest chłodny, jesienny wieczór. Dzieci wyjątkowo wcześnie zasnęły, wyczerpane całodzienną zabawą. Współmałżonek również nie należy do “nocnych Marków”; zasypia niemal chwilę po Twoich pociechach. Wieczór należy tylko do Ciebie. Włączasz Netfliksa, którego dopiero przed paroma dniami wykupiłeś, bo miałeś już dość mizerii zwykłej telewizji kablowej, w której wprawdzie masz do wyboru sto pięćdziesiąt kanałów, ale wieczór spędzasz i tak oglądając seriale, które znasz już na pamięć.

A może jest inaczej? Może w przepełnionej hali odlotów czekasz na samolot, w którym uwięziony spędzisz kilkanaście godzin, choć tak naprawdę wcale nie lubisz latać? Albo w pociągu, wiecznie spóźnionym, mozolnie przetaczającym się przez bezbarwne, równinne krajobrazy? A może kolejny wieczór spędzisz samotnie w pokoju hotelowym, w zupełnie obcym mieście, do którego rzuciła Cię firma na kolejne już w tym miesiącu biznesowe spotkanie?

Netflix. Usługa wyjątkowa, szczególnie dla pokolenia, które co tydzień, zdane na łaskę kapryśnych stacji telewizyjnych, wertowało gazetowy (pamiętacie?) program telewizyjny w poszukiwaniu rzeczy wartych obejrzenia. Często nie znajdując niczego.

Netflix daje wolność wyboru – również czasu i miejsca.

Netflix jednym przyciskiem na pilocie telewizora, jedną aplikacją na telefonie, jedną stroną w przeglądarce internetowej, daje dostęp do setek historii, w które możemy się zanurzyć na tysiące godzin.

No właśnie. Wybór. Niezależnie od tego, czy właśnie rozpoczynasz przygodę z platformą, czy też od lat jesteś jej aktywnym użytkownikiem – być może nawet odrobinę uzależnionym – prędzej czy później staniesz przed dylematem: co dalej? Co warte jest mojego czasu? Bo czas jest największym wrogiem Netfliksa.

Proponuję zatem wspólną podróż, która – być może – zainspiruje Cię do obejrzenia serialu, który wcześniej nieufnie omijałeś, albo filmu, do którego nie byłeś przekonany. A może dokument, o którym nawet nie pomyślałeś?

Spróbujmy. Stały czytelnik bez wątpienia szybko przekona się, czy odpowiada mu mój punkt widzenia. A może będzie dokładnie odwrotnie? Może nasze gusta zupełnie się rozminą? To przecież również cenna wskazówka.

Zatem – zacznijmy!

Published By
Marcin Tadera

Swoimi pasjami w internecie dzielę się od dwudziestu lat. Szczególnie bliska jest mi szeroko rozumiana popkultura - często (i niesłusznie!) niedoceniana. Dobre jest niemal wszystko to, co inspiruje, wywołuje emocje, porusza.